Chytry Ericson

Biedny Ericson uległ ich wpływowi. Sekundował im godnie w ich sprawkach. Jeśli okradali mnie na dziesięć franków, jego część wynosiła trzy. Zapłaciłam raz pewien rachunek na półtora tysiąca franków, z których mój Duńczyk schował sobie pięćset do kieszeni. Rzecz prosta, dowiedziałam się o tym znacznie póź¬niej. Statek był stary, koniecznie wymagał remontu. Musiałam płacić już nie trzykrotne, lecz siedmiokrotne ceny. Nie dowiedziałam się nigdy, ile Ericson na mnie zarobił. Mieszkał na brzegu w elegancko urządzonym domu. Przedsię¬biorca, który remontował MIELE, ofiarował mu lokal bezpłatnie. Owoce, ja¬rzyny, ryby, mięso, lód dostarczano mu codziennie i również nie płacił za nie. Była to skromna część łapówek od niezliczonych dostawców. Przez cały czas jednak ze łzami w oczach ubolewał nad podłością tej zgrai. A przecież nie wpad¬łam do nory zbójeckiej.