Przepiękna Joanna
Niestety, jednak nie pasowało do niej sa¬mej. Tego właśnie nie mógł wybaczyć Sheldon. Gdyby to stworzenie miało krót¬kie włosy, wydatne szczęki, wielkie muskuły i w ogóle brzydką grubokościstą postać - wszystko byłoby w porządku. Joanna jednak była nieznośnie, rozkosz¬nie kobieca. Jej włosy, przepysznie piękne, nie dawały mu spokoju. Była tak smukła, tak wytwornie kobieca, dziewczęca raczej, że Sheldon miał wrażenie-uderzenia obuchem, ile razy słyszał, jak na wybrzeżu wydaje ostrym, donoś¬nym głosem rozkaz spuszczenia wielkiej łodzi. W wyobraźni widział ją nieraz łapiącą konia na lasso i obraz ten wzbudzał w nim zimny dreszcz. Poza tym Jo¬anna była niezwykle wszechstronna. Zdumiewała go jej orientacja w dziedzi¬nie literatury i sztuki, a równocześnie dręczyło skryte przekonanie, że kobieta, która umie wszystko, nie powinna wiedzieć jak podnosi się żagle, zarzuca kot¬wicę lub kieruje statkiem na morzach południowych. Według Sheldona było to brzydkie, jak przekleństwa na różowych wargach.