Wytrącony z równowagi

Zupełnie wytrącał go z równowagi. Niepodobna było ni¬gdy przewidzieć, co powie lub zrobi dziwna panna. Jedno tylko nie ulegało wąt¬pliwości: że nastąpi coś najmniej przewidzianego i spodziewanego. Chwilami zdawało się, że graniczy to już z histerią. Usposobienie miała porywcze i burz¬liwe, ufając zanadto sobie, za mało innym., co bynajmniej, według Sheldona, nie odpowiadało ideałowi zachowania się kobiety wobec mężczyzny. Jej preten¬sja do absolutnej równości zbijała go z tropu - niekiedy zaś odczuwał mimo woli i podświadomie całą dziwaczność i niedorzeczność jej inwazji. Wynurzona z morza w szale wichury, dopiero co odjąwszy rewolwer od nosa Ericsona, oto¬czona strażą olbrzymich Polinezyjczyków - osiedla się na Berandzie na zwykłych prawach rozbitka-marynarza. Wszystko to pasowało istotnie do ogromnego colta i wspaniałego baden-powella.